• Nikola

Rośniemy w siłę! Olga Madej - nowy członek Każdej Zmiany!

Dzisiaj, chciałabym przedstawić Wam jedną z piękniejszych dusz, jaką kiedykolwiek spotkałam! Babkę, która od samego początku, kiedy poznałam ją na studiach psychologicznych, budziła we mnie niesamowicie ciepłe odczucia. Człowiek z sercem na dłoni. Fantastyczny psycholog, trener, ale przede wszystkim kobieta, która trudów walki o swoje ciało, swoją pewność siebie i swoje życie – doświadczyła sama na sobie.


O kim mowa?

No oczywiście o nowym nabytku Każdej Zmiany: fantastycznej psycholog, a także świeżo upieczonej trenerce w projekcie Każda Zmiana Zaczyna się od Głowy – Oldze Madej. Ze swojej strony mogę Wam powiedzieć, że darzę ją całkowitym zaufaniem i wiem, że rewelacyjnie poprowadzi Was do zmiany, a o swojej historii opowie już ona sama!


„Hej! Nazywam się Olga i cieszę się, że mogę podzielić się z Wami moją historią!

Na początku kilka słów o sobie: mam 32 lata, skończyłam Uniwersytet SWPS w Sopocie, na którym zdobyłam tytuł magistra psychologii. Po studiach pracowałam w przedszkolu dla dzieci z autyzmem, byłam również nauczycielem wspomagającym.


Prywatnie jestem mamą dwójki wspaniałych dzieciaczków, kobietą, która chce pomóc uwierzyć innym wspaniałym Paniom, że piękno to nie tylko licznik na wadze. To przede wszystkim ich piękne krągłości, które codziennie widzą. To ich cudowna chęć walki i piękne umysły. Mam ogromną wiarę w płeć piękną, ponieważ wiem, że jesteśmy w stanie przenosić góry, jeżeli tylko same uwierzymy, że jesteśmy w stanie zrobić więcej, niż umysł nam podpowiada.


Moja przygoda z eksperymentowaniem wszelkich dostępnych diet rynkowych, katorżniczych ćwiczeń na przemian z objadaniem się i karaniem za nieudane próby, zaczęła się klasycznie – jak już zdążyłam zauważyć - czyli po ciąży. Przy pierwszej, jak i drugiej ciąży, przytyłam bardzo dużo! Waga wskazywała ok. 30 kg na plusie.

Przedłużający się baby blues, studia, masa obowiązków, chęć szybkiego powrotu do pracy, 2 maluchy, którym trzeba poświęcać maksimum uwagi - często prowadziły mnie do szarej, smutnej bezsilności. Zajadania i skrajnego braku wiary, że będę mogła wyjść z tego dołka emocjonalnego. Czułam się nieszczęśliwa. Nic mi nie pasowało, ciuchy nie leżały tak, jak powinny, fryzura mi nie odpowiadała, lustro zasłonięte, humory jak zawiało, a w życiu prywatnym bywało różnie. Dobra mina do złej gry. Obraz nędzy i rozpaczy. Pewnego dnia postanowiłam, że muszę coś z tym zrobić.


Zaczęłam od prostej standardowej zasady. Jedz mało, ćwicz jak najwięcej! Pewnie domyślacie się, że efekty tak ciężkiego stylu życia nie mogły trwać zbyt długo… Szybko gubiłam, szybko przybierałam. Ciągła presja, którą sama sobie narzuciłam ale i poniekąd obserwacje ludzi dookoła, doprowadzały mnie do obłędu. Ciągłe tłumaczenie siebie samej, bądź złość, która rozdzierała mnie od środka, doprowadzały mnie do skrajnego wyczerpania.


Long story short:

Nigdy nie byłam fanką diet. Szybko mnie nudziły, męczyły, czułam przymus do jedzenia, czegoś, na co kompletnie nie miałam ochoty. W moim przypadku, brak swobody w działaniu, powodował absolutną blokadę. Szybko rezygnowałam i przechodziłam do czegoś innego. Mogłabym wymienić masę rzeczy, które przetestowałam na sobie, a które – jak się pewnie domyślacie – nie należały do najmądrzejszych. 😉


Byłam doskonałym przykładem osoby, która swoje szczęście uzależniała od wyglądu. Zawsze uważałam, że jak schudnę, to będę szczęśliwa, piękna, doceniania i wszystko NA PEWNO wtedy się poukłada.


Niestety - jak pewnie już wiecie - tak to nie działa.

Miałam dość tego, że moje myślenie ciągle kręci się dookoła wszechobecnej nagonki na wygląd. Było to wręcz obsesyjne. I mimo tego, że jako psycholog przecież doskonale wiedziałam, że głowa i to, co się dzieje na zewnątrz, korelują ze sobą bardzo silnie, to jako zwykła kobieta – jak każda z nas – bardzo często o tym zapominałam.

Tak zaczęła się moja praca ze sobą. Kiedy czara goryczy się przelała, a ja korzystając z posiadanej mi wiedzy, zdecydowałam, że pójście na terapię własną i przepracowanie swoich problemów, będzie jedynym słusznym rozwiązaniem. Pójście na terapię, którą kontynuuje do dziś. Druga sprawa to przegadanie z samą sobą tego, czego tak naprawdę oczekuje od siebie. Co chce uzyskać i jak mogę to zrobić. Wiele razy potykając się, nie mogłam uwierzyć w to, że problem nie leży w ludziach tylko we mnie.

Kiedy łącząc własną edukację, z terapią, treningami i pracą nad swoimi nawykami, udało mi się nareszcie połączyć te wszystkie kropki, w jeden spójny obrazek, a w dodatku zobaczyłam, że takie połączenie potrafi przynieść niesamowicie dobre efekty – postanowiłam zająć się tym zawodowo i wspierać inne kobiety w pokonywaniu drogi, którą ja sama musiałam przejść i którą kontynuować będę do końca życia. Bo ZMIANA – nie ma końca!


Obecnie jestem w trakcie uzyskiwania licencji trenerskiej, cały czas się doszkalam, chodzę na przeróżne ciekawe szkolenia, warsztaty z zakresu dietetyki, żywienia, treningów.


Staram się wszystko analizować i dostosowywać do danej osoby, bo wierzę w to, że każda z nas jest wyjątkowa i często tylko lekkie pchnięcie do przodu, może kogoś zmotywować do zmiany. Figura to nie wszystko, ale to jak może zmienić się punkt widzenia świata, który nas otacza - jest najważniejsze. Możemy wtedy sięgać jeszcze wyżej, po nasze marzenia. I uwierz mi na słowo – one tam są i ja jestem tego żywym dowodem! Możesz dziewczyno więcej niż myślisz, tylko rozwiń skrzydła i leć! <3”



Jeżeli chcesz zmienić w swoim życiu nie tylko swoje ciało, ale również poprawić swój dobrostan psychiczny, mieć możliwość współpracy z osobą, która nie dość, że jest wykwalifikowanym psychologiem i trenerem, to do tego sama przeszła trudny powrót do formy fizycznej i psychicznej po ciąży, to Olga jest najlepszym wyborem!


Już teraz możecie się umówić do Olgi na bezpłatną konsultację!

+48 509 146 885

lub mailowo

niko@kazdazmiana.pl

324 wyświetlenia0 komentarz