• Nikola

KROK II: PRZEJMIJ ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Leżąc i czekając, aż coś stanie się samo - tracisz czas. Tak cenny, ważny i jedyny, jaki masz. Jeżeli już udało Ci się pozbyć śmieci (z głowy, z lodówki, z jelit i szafy - tak jak pisałam w kroku nr I), to z pewnością zdecydowanie lżej będzie Ci postawić kolejny krok na przód.



Gdybym miała wybrać jedną najważniejszą cechę, która odpowiedzialna jest za ludzkie niepowodzenia, bez wahania odpowiedziałabym, że jest nią przekładanie odpowiedzialności na czynniki zewnętrzne, czyli tzw. atrybucja zewnętrzna. Prościej mówiąc, jeżeli przeceniamy wartość udziału innych osób lub czynników, niż my sami, na nasz sukces - w tym przypadku na naszą przemianę, mamy znacznie większe szanse, że poniesiemy porażkę.


Osoby, które silnie wierzą w to, że ich los zależny jest np. od ich pochodzenia, rodziców, zasobów materialnych, czy tak jak w naszym przypadku od trenera, dietetyka, planu treningowego, czy diety, bardzo często zapominają o tym, jak ważny w procesie przemiany jest ich własny wkład.


Weźmy tutaj sobie za przykład Panią Zosię. Pani Zosia silnie wierzy, że żeby schudnąć musi mieć najlepszą dietę, od najlepszego dietetyka, a do tego plan treningowy najlepiej, żeby zmasakrował Panią Zosię do cna, najlepiej treningami 7 razy w tygodniu, aż Pani Zosia padnie na twarz.


Teraz drogi mamy dwie, ale każda z nich zakończy się podobnym efektem:

Co dzieje się z Panią Zosią, kiedy dostanie już mega restrykcyjny plan żywieniowy i plan treningowy na 7 treningów w tygodniu po 2 godziny każdy?

Na początku Pani Zosia jest pełna zapału. Ochoczo mówi: „no! teraz to przycisnę i do lata będę laska!” Pierwszy i drugi tydzień jakoś idzie. Trzeci tydzień to już męczarnia. Zakwasy, które nie odpuszczają ani na chwile. Napady głodu, ochota na wszystko co niedozwolone - amen w pacierzu. Co się dzieje dalej z Panią Zosią? Myślę, że to zakończenie wiele z nas zna z autopsji. 😉


Co natomiast dzieje się z Panią Zosią, jeżeli trafi na mądrego dietetyka, tudzież trenera, który rozpisze Pani Zosi dietę na zasadzie 80/20, czyli jeżeli większość naszych posiłków jest zdrowa, to nic złego nam się nie stanie, jeżeli od czasu do czasu pozwolimy sobie na coś niezdrowego oraz plan treningowy obejmujący 2-3 treningi w tygodniu oraz niewielką dodatkową aktywność ruchową np. spacery.

Jak zareaguje Pani Zosia? „Nieee! No ten to teraz zgłupiał! Jak ja mam jeść lody, czy pizzę i schudnąć?! A te treningi? Tylko 3 razy w tygodniu? Przecież to potrwa wieczność!”


I tutaj Pani Zosia albo pójdzie do kolejnego dietetyka / trenera, który przepisze jej lepszą dietę albo jakiś czas będzie stosowała się do zaleceń, ale w związku z tym, że efekty nie będą aż tak szybkie, Pani Zosia zacznie sobie odpuszczać. A to odwoła trening, a to zje 3 niezdrowe posiłki w ciągu dnia zamiast jednego, a efekty będą coraz słabsze, aż w końcu zastopują.


A teraz poznajcie Panią Stasię. Pani Stasia, to babka obrotna. Dobrze wie, że żeby coś się zmieniło, to ona musi o to dbać i na to pracować. Pani Stasia raczej nigdy nie uskarża się, jakie to życie jest niesprawiedliwe, chociaż w życiu lekko nie miała. Wie, że cokolwiek w życiu osiągnie, to będzie jej zasługa.


Kiedy Pani Stasia otrzyma rozsądną dietę i trening, który pozwoli jej na zachowanie balansu, równowagi psychicznej i zapewni jej regenerację, będzie trzymała się go przez wiele kolejnych miesięcy, od czadu do czasu pozwalając sobie na loda, ciastko, czy imprezę z koleżankami, ale zawsze zaraz po wróci do dobrych nawyków, a treningi odwoła może max raz w miesiącu, kiedy rzeczywiście coś się wydarzy.



A teraz do sedna! Kiedy po pół roku postawicie obok siebie Panią Zosię i Panią Stasię, zobaczycie zasadnicze różnice: Po pierwsze Pani Stasia będzie już dawno 2 rozmiary mniejsza, a w dodatku wypoczęta i uśmiechnięta, bo regularny chociaż nie katorżniczy trening i dieta pozytywnie wpłyną na jej samopoczucie i poziom energii.


W tym czasie Pani Zosia, nadal szuka idealnej diety, w tym czasie była już u 4 różnych dietetyków, wypróbowała dietę koleżanki, a także dietę zupową i kapuścianą, ale w zasadzie to żadnej z nich nie utrzymała nawet w połowie, a na treningi już nie miała siły. Zatem reasumując po pół roku dalej stoi w miejscu.


Co różni Panią Zosię i Panią Stasię?

Pani Stasia doskonale wie, że aby dojść do celu, wystarczy po prostu wybrać jedną konkretną drogę, która nie jest aż tak wyboista, ze nie da się po niej jechać i najzwyczajniej w świecie - konsekwentnie się jej trzymać.


Pani Zosia natomiast, co chwile zmienia kierunki i zbacza z trasy, ponieważ ciągle ma wrażenie, że któraś droga jest szybsza. Zapomina tylko, że wiele z tych dróg do ślepe uliczki, a Pani Zosia przecież jedzie bez GPS’a (mądrego doradcy), bo przecież od wszystkich jest mądrzejsza i każdy trener jest zły, dieta niedobra i generalnie to wszyscy inni są winni, tylko nie ona sama.


O tym właśnie mówi atrybucja zewnętrzna, czyli krótko mówiąc, przenoszenie odpowiedzialności na wszystko i wszystkich - oprócz siebie.


KROK II: PRZEJMIJ ODPOWIEDZIALNOŚĆ - ponieważ tylko z nią warto wyruszać w dalszą drogę.



8 wyświetlenia