• Nikola

Dlaczego: Każda zmiana zaczyna się od głowy? #mojahistoria

Dzisiaj postanowiłam Wam trochę opowiedzieć o tym, czym dokładnie się zajmuję i skąd w ogóle pomysł na to, że "Każda zmiana zaczyna się od głowy". #mojahistoria

Sama idea powstawała w mojej głowie przez lata. Jak pewnie część z Was wie, moja przygoda ze sportem rozpoczęła się od tańca i trwała przez lata. Kiedy taniec był w moim życiu, miałam wrażenie, że wszystko idzie zgodnie z jakimś "boskim planem". Wszystko układało się po mojej myśli, w moim ciągle zdarzały się "przypadki", które za każdym razem mówiły mi "jesteś na dobrej drodze". W pewnym momencie byłam zmuszona zrezygnować i to był początek nowej historii.


Dół, depresja, problemy w rodzinie, w pracy. Krótko mówiąc zbieg wielu bardzo niefortunnych zdarzeń. No i zaczęło się! Zajadanie, brak ruchu, zajadanie i kolejne kilogramy na plusie. Do tego wiele głupich pomysłów, zainspirowanych ucieczką przed samą sobą. Wszystko, dosłownie WSZYSTKO szło źle! W ciągu 2 lat pracę zmieniłam chyba 8 razy, wpakowałam się w mało pozytywny związek, a na domiar złego przeżyłam utratę jednej z 2 najbliższych mi osób. Życie przestawało mieć sens.


W tym czasie byłam już na 4 roku studiów psychologicznych, gdzie musiałam zdecydować, jaki kierunek psychologii obrać. W głębi serca nadal intuicja podpowiadała mi, abym dążyła za swoim planem z przed lat, żeby połączyć moje dwie pasje: sport i psychologię. Tak też zrobiłam i zapisałam się na Psychologię Sportu Pozytywnego. No i zaczęło się!


To właśnie tam trafiłam na chyba najwspanialszych wykładowców, jakich mogłam sobie wyobrazić! Praktycy z najwyższej półki, mentorzy i moja największa inspiracja. To wykłady i warsztaty z nimi, obudziły we mnie znowu ducha walki i chęć podążania za marzeniami. Jeszcze nie wiedziałam, jak to zrobię, ale wiedziałam, że zrobię! Nocami dosłownie "połykałam" kolejne książki, oglądałam mnóstwo wykładów i szukałam. Nie wiedząc jeszcze dokładnie czego, ale szukałam i zadawałam do wszechświata chyba najważniejsze pytania, na które bardzo szybko zaczęłam dostawać odpowiedzi. Wtedy własnie poczułam: Niko, wracasz na dobrą drogę!


W międzyczasie skończyłam studia (jeszcze wtedy nie obroniłam magistra) i wpadłam w kolejny dołek. No bo... co teraz?! Dalej nie mam planu! Przed obroną mgr uciekałam, jak przed wściekłym psem. Mój promotor widząc mnie przez 3 lata raz na pół roku, tylko załamywał ręce. Dlaczego uciekałam? Próbowałam odroczyć ten moment w czasie, bo wiedziałam, że to już będzie koniec. Bez planu, bez pomysłu, co dalej?!


No i wtedy nadszedł moment najbardziej przełomowy. Poczułam: Nikola, musisz stąd wyjechać! Nie ważne gdzie, wyjedź! Zawsze chciałam uciec z tego miasta, gdziekolwiek. No i wyjechałam. Do Wrocławia, z całym swoim majdanem, z planem "wyjeżdżam na zawsze!". Haha, dzisiaj bawi mnie to tak samo, jak moich znajomych, dla których moja słynna "przeprowadzka" po dziś dzień jest ulubioną anegdotą. Dlaczego? Bo wytrzymałam AŻ 3 TYGODNIE! Pustka, brak rodziny, przyjaciół w zawrotnie szybkim tempie, doprowadziły mnie na samo dno. No i w 3 tygodnie przytyłam chyba z 7kg od zajadania smutków. Leżąc w łóżku z kolejną tabliczką czekolady, po 3 tygodniach emocjonalnego rollercoastera i zadawania sobie pytania "co jest ze mną nie tak?!" uświadomiłam sobie, że mogę w życiu uciec przed wszystkim, ale nie przed samą sobą. To pustka, samotność i chyba najgorszy czas w życiu zmusiły mnie do myślenia i podjęcia najważniejszych w życiu decyzji:

1.Wracam do Gdańsk, to tam jest moje miejsce (od tamtej pory niczego w życiu nie jestem bardziej pewna, jak tego, że tutaj jest moje miejsce!)

2.Idę na terapię - zrozumiałam, że sama sobie już nie poradzę

3.Wracam do sportu - to zawsze była jedyna rzecz, która tak bardzo mnie uszczęśliwiała

4.Robię magistra!


No i wróciłam! I wcale nie ze spuszczoną głową, ale z uczuciem, że w końcu mam plan! Krok po kroku dzielnie go realizowałam. Wróciłam do sportu, poszłam na terapię i zaczęłam pisać pracę mgr. W międzyczasie na terapii, przepracowywałam wszystkie swoje lęki i zaczynałam rozumieć swoje emocje, dzięki czemu przestałam zajadać. Powoli odzyskiwałam kontrolę nad swoim życiem. Już po 4 miesiącu terapii, zrozumiałam, dlaczego pewne rzeczy w moim życiu potoczyły się tak, a nie inaczej. Powoli w mojej głowie zaczął kreować się plan na życie! Jak połączyć sport i psychologię, zapytałam siebie znowu???


No i eureka! Przecież to, przez co właśnie przechodzę jest tego połączeniem! Terapia pomagała mi rozumieć swoje emocje, dzięki czemu nie musiałam ich już zajadać. Siłownia i sport, budowały moją siłę nie tylko fizyczną, ale również psychiczną i dodawała mi zastrzyku energii do działania. Po około 8 miesiącach udało mi się zrzucić zbędny balast kilogramów, ale również emocjonalny i wtedy zrozumiałam, że gdyby nie praca nad głową, to nigdy by mi się to nie udało. Od tamtej pory już nigdy nie przytyłam "ponad normę" i odzyskałam kontrolę nad tym co robię i jem. Od tamtej pory już nie ma dwóch stron medalu: albo restrykcyjna dieta albo totalne wpierdzielanie. Od tamtej pory jest ZŁOTY ŚRODEK. Czyli tzw. Święty Grall w życiu każdego człowieka.


To dzięki tej całe drodze pełnej zakrętów, zrozumiałam, co chcę w życiu robić. Znalazłam odwagę, aby pomóc sobie i dzięki niej zrozumiałam, że takich osób, jak ja jest miliony! Otyłość, czy zaburzenia odżywiania, są najczęściej jedynie efektem tego, w jaki sposób radzimy sobie z naszymi emocjami i aby osiągnąć złoty środek, musimy połączyć ze sobą nie tylko dietę i trening, ale również pracę nad własną psychiką i rozwój duchowy! Odnalezienie spokoju w sercu i w głowie jest podstawą całego naszego funkcjonowania na tym świecie.


No i ostatni, ale jeden z najważniejszych czynników, który pozwolił mi mój plan przekuć w rzeczywistość, to mój ukochany Manieczko. Pamiętam, jak na naszej drugiej randce, podczas spaceru opowiedziałam mu swój szalony plan, że chcę połączyć sport, dietetykę i psychologię i dzięki nim pomagać ludziom. To on był pierwszą i w zasadzie jedyną osobą, która powiedziała mi: To jest zajebiste! Czuję i wiem, że Ci się to uda! No i poszło! <3 Wtedy właśnie zrozumiałam, że to właśnie z nim, chcę iść przez życie! Tak! Na drugiej randce! No, a za 1,5 miesiąca będę już szczęśliwą żoną tego najwspanialszego mężczyzny na świecie!


A więc moi Kochani... KAŻDA ZMIANA ZACZYNA SIĘ OD GŁOWY i ja jestem tego złotym świadectwem, dlatego tak bardzo kocham to co robię! <3



I pamiętajcie, dzisiaj może Wam się wydawać, że Wasza droga jest trudna i nie ma sensu. Ale to tylko kwestia czasu i chęci zrozumienia, aby zobaczyć, jakie to wszystko ma znaczenie dla Waszego życia, w szerszej perspektywie!


N.

315 wyświetlenia